czwartek, 3 sierpnia 2017

Od Ikee c.d. Lou

Woda. Najlepszy z żywiołów. Zdecydowanie poprawiła mi humor. Kiedy wyszłam na brzeg, promienie słońca ogrzały moją sierść i wysuszyły równie szybko. Pogoda idealna. nawet nie zauważyłam kiedy Lou usiadł obok mnie i wpatrywał się w taflę wody. Jak na dziką rzekę, strumień ten był strasznie spokojny, także mogłam dokładnie widzieć jego odbicie. Zaintrygowało mnie jednak, jak mnie tu znalazł. Wyszłam wczesną porą, kiedy jeszcze spał.
- Skąd wiedziałeś gdzie jestem? - zapytałam. Usłyszałam cichy śmiech, po czym samiec odwrócił się w moją stronę
- Po pierwsze - ślady łap, po drugie - istnieje coś takiego jak zmysł węchu - no tak. Oczywiście.
Zaczął się śmiać. I co dziwne, ja również. Nigdy nie śmiałam się tak szczerze jak teraz, na dodatek z własnej głupoty. Ciekawe uczucie.
- A jednak potrafisz się śmiać - odparł z uśmiechem Lou
- Najwyraźniej tak. Nie jestem zbyt wesołą osobą
- Dlaczego?
- Nie lubię o tym wspominać, ale mogę ci trochę opowiedzieć.. - i tak spędziłam resztę dnia na opowiadaniu alfie nudnej historii życia. Przyznam, chyba nie było to konieczne, ale może trochę go jednak zaciekawiło. Lepsze to niż milczenie i siedzenie bez sensu obok siebie.

<Lou?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz