poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Od Reiko do Cziki

Jak właściwie się tutaj znalazłam? Co mnie tu przyprowadziło? Zapach innych psów? A może los tak chciał? Na te pytania odpowiedzi nie uzyskam.
Błąkałam się bez celu powolnym krokiem kręcąc uszami szukając jakiegoś dźwięku, który mógłby mnie na coś naprowadzić, jednak poza szumem wytwarzanym przez moje łapy kolejno naciskające na podłoże, nic nie usłyszałam.
Nogi zaprowadziły mnie do lasu. Tam usłyszałam łamiący się patyk. Uszy nakierowałam w stronę źródła dźwięku i zastygłam. Trwałam chwilę bez ruchu, kiedy nagle zza krzaków wyskoczył zając. Powoli nachyliłam się do przodu, podnosząc przy tym przednią łapę. Zwierzę podrapało się za uchem, a ja naskoczyłam na nie celując szczękami w kark, które mocno zacisnęłam na szyi zwierzęcia. Zając jeszcze próbował poderwać się do skoku, jednak mu to uniemożliwiłam. Po chwili wyczułam, że moja zdobycz opadła z sił i że właśnie zakończyłam jej żywot. Rozliźniłam ucisk w szczękach i mięsko upadło na podłoże. Skonsumowałam moje małe śniadanie, a kiedy skończyłam zlizałam krew z zębów i z pyska, jednak ślady zostały i byłam trochę spragniona, dlatego za kolejny cel postawiłam sobie znalezienie wodopoju.
Po krótkiej wędrówce po lesie, natknęłam się na jeziorko. Zanurzyłam pyszczek w chłodnej wodzie nieco się orzeźwiając. Kiedy brakowało mi już powietrza w płucach, wynurzyłam pysk i wciągnęłam powietrze, przez co parę kropelek wpadło mi do nosa. Odruchowo kichnęłam aż 3 razy i wytarzałam czubek pyska w podłożu. Następnie napiłam się wody i słysząc szmer liści za mną, odwróciłam się szybko, przyjmując postawem do walki. Moim błękitnym tęczówką ukazała się dalmatynka, która była nieco zdziwiona moją reakcją. Nie wyczuwając zagrożenia z jej strony, dlatego przybrałam zwyczajną pozycję. Kiedy podeszła do mnie bliżej, coś mnie tknęło. Te rysy pyska... te znajome brązowe oczka... może się mylę.

Czika? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz